Uwolnić potencjał drzemiący w spin off

Tagi: 
Od dłuższego czasu ekonomiczna debata publiczna koncentruje się na lepszej współpracy przedsiębiorstw ze środowiskiem akademickim.

Do tej pory polski sposób myślenia o dokonaniach naukowych i skupianie się naukowców jedynie na wynikach cytowań uniemożliwiał rozwój w Polsce spółek technologicznych na kształt amerykańskiego giganta Apple oraz blokował rozwój rynku pracy wśród absolwentów. Teraz ma się to zmienić za sprawą inicjatyw Ministerstw Rozwoju Regionalnego oraz Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Pierwsza z tych inicjatyw to uwłaszczenie naukowców. Termin ten został zaproponowany przez minister Barbarę Kudrycką podczas „Okrągłego Stołu Innowacji” 13 lutego 2013 r. Czym ma być uwłaszczenie naukowców? Zrewolucjonizowanym podejściem do patentów, a mianowicie prawa do wynalazków mieliby opracowujący je naukowcy, a nie – jak do tej pory – uczelnie.

Naukowcu, komercjalizuj swoje badania sam!

Co to zmieni? Przede wszystkim udrożni to przepływ idei na linii naukowcy – przedsiębiorcy. Dotychczas uczelnie często tonące w biurokracji nie miały możliwości w odpowiedni sposób zainteresować przedsiębiorców patentami swoich naukowców. Teraz – jak zapowiada minister – sami wynalazcy będą mogli zadbać o to, by ich rozwiązania technologiczne nie leżały na półkach. Sami będą musieli znaleźć firmę, która zechce zainwestować w gotowy do wdrożenia wynalazek. Następnie sami też będą ustalać warunki komercjalizacji swoich badań, co powinno zdecydowanie ułatwić i przyspieszyć ten proces.

Takie rozwiązanie już znalazło poparcie wśród gigantów inwestycyjnych prowadzących biznesy w Polsce, takich jak Piotr Voelker, prezes Vox Grupy Kapitałowej, Herbert Wirth, prezes zarządu KGHM Polska Miedź czy Anderzej Dulka, prezes Alcatel Lucent.

Strumień unijnych pieniędzy do wspólnej kieszeni

W tym samym kierunku zmierzają pomysły zaproponowane przez minister rozwoju regionalnego Elżbietę Bieńkowską. Otóż środki unijne w najbliższych latach będą wydawane inaczej niż przy poprzednim budżecie. Wcześniej trafiały one do uczelni i miały służyć budowaniu zaplecza akademickiego jako bazy pod współpracę nauki z przemysłem. Jak zapewnia minister Bieńkowska, tę bazę już mamy, a przyszły budżet będzie skierowany głównie do przedsiębiorców i przeznaczony na połączenie tego, co będzie się rodzić na wyższych uczelniach – badań  naukowych i przełożenie ich na rynek. Z kolei unijne wsparcie dla firm nie będzie polegało jedynie na dofinansowywaniu ich rozwoju, ale raczej na pobudzaniu innowacyjności, co ma skłonić firmy i uczelnie do nawiązania bliższej współpracy.

Jak relacjonuje Polska Agencja Prasowa, dofinansowanie ze środków unijnych zarówno dla firm, jak i dla szkół wyższych ma być uzależnione od tego, czy po pierwsze będą ze sobą współpracować, a po drugie, czy ta współpraca będzie oparta na innowacyjności.

Takie, odmienne od dotychczasowego, podejście do współpracy przedsiębiorców i uczelni być może ułatwi wreszcie rozwiązanie dwóch istotnych problemów związanych z polską edukacją i gospodarką. Po pierwsze sprawi, że uczelnie zaczną kształcić kadry lepiej przystosowane do wymogów współczesnej gospodarki, co z kolei wpłynie pozytywnie na zatrudnialność młodych ludzi, a po drugie zwiększy nieporównywalnie rolę spółek spin off jako przedsiębiorstw wywodzących się z uczelni i bazujących bezpośrednio na nowoczesnych technologiach oraz ich przepływie z akademickich laboratoriów do nowoczesnych gałęzi przemysłu.

Wygląda więc na to, że spin off najlepsze lata ma właśnie przed sobą. Dodatkowo cieszy fakt, że młodzi naukowcy nieblokowani przez uczelnianą biurokrację sami będą mogli wykazać się przedsiębiorczością i zacząć realnie kreować wizerunek rozwoju gospodarczego w Polsce.

Zobacz:
>>> Collegium Mazovia poprawia jakość kształcenia dzięki nowemu projektowi "ideAGORA - Absolwenci kapitałem uczelni"

Źródło: PAP, fot. Sxc.hu

Skomentuj artykuł