Start up? Nie czekaj, działaj!

Internet to potęga nie tylko, jeśli chodzi o niemalże nieograniczony dostęp do informacji. Daje też szanse młodym, zdolnymi i pomysłowym bez zaplecza finansowego na szturm na rynek z własna firmą – start upem.

Start up kojarzy się z Internetem. Choć teoretycznie można nazwać tak każdą firmę rozpoczynającą przygodę z rynkiem, to przeważnie mianem tym określa się przedsięwzięcia ruszające właśnie w Sieci. I przeważnie robione przez ludzi młodych, dynamicznych i pomysłowych, którzy mimo braku pieniędzy jednak sobie radzą.

Wiele jest w tym stwierdzeniu prawdy, choć znane są przypadki powołania do życia start-upu przez osobę zdecydowanie powyżej 20. roku życia - przywołajmy tu serwis Zynga założony przez M. Pincusa w 2007 roku. Pincus miał wtedy 66 lat i długie doświadczenie w korporacjach. Jednak to głównie studenci i świeżo upieczeni absolwenci porywają się na tego typu przygodę.

Ideą start upu jest szybki wzrost. Taka firma ma rozwijać się błyskawicznym tempie, niemal od razu generować zyski większe od poniesionych kosztów. Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze, młodzież to grupa doskonale zaznajomiona z trendami internetowymi, aktywnie uczestnicząca w życiu w Sieci, mediów społecznościowych, aplikacji mobilnych – jako ich główni użytkownicy. Są dzięki temu niczym papierek lakmusowy oceniający potrzeby internautów. Przy odrobinie szczęścia są w stanie wyszperać lukę i ja zapełnić.

Sprawa druga to relatywnie niskie koszty wejścia na rynek. O ile przypadku założenia np. sklepu brak pieniędzy blokuje możliwości, stworzenie portalu internetowego skierowanego do konkretnej grupy wymaga nakładów na tyle niewielkich, iż nawet student je wyskrobie z cienkiego portfela (lub pożyczy od babci…).

Zanim start-up wystartuje

Załóżmy, że pewien student ma pomysł na portal internetowy informujący o zniżkach w barach mlecznych w Warszawie. Dla utrudnienia załóżmy, że nie zna się na programowaniu. Na początek potrzebuje domeny oraz miejsca na serwerze. To koszt ok. 210 zł (domena w promocji kosztuje ok. 10 zł, a opłata za serwer na rok – także w promocji – wyniesie ok. 200 zł). Problemem jest to, że będzie musiał ponieść koszt stworzenia portalu – zależny od stopnia rozbudowania i ilości koniecznej pracy – który waha się od kilkuset do kilku tysięcy zł. Nasz student-nie informatyk nie powinien się jednak poddawać.

Human resources

Rzadko kiedy zdarza się, by jedna osoba była herosem biznesu z zestawem idealnych cech do stworzenia start-upu – jednocześnie umiała doskonale programować i była wyśmienitym negocjatorem, marketingowcem i managerem zorganizowanym tak, by zaplanować prace i je wykonywać. Nasz student na pewno taki nie jest. 

W jednym z wywiadów pewien przedsiębiorca powiedział, że najlepsze start-upy robi się w dwie osoby – jedna jest managerem, kieruje działaniami, dba o pieniądze, promocję i terminy, gdy druga odpowiada za mokrą robotę, czyli programowanie. Taki układ pozwala na dynamiczne działania, szybkie stworzenie aplikacji i start. Jasny podział ról może tylko wspomóc prace.

Dodatkowym plusem połączenia sił w pracach nad firmaą jest społeczny aspekt – nieliczni ludzie są tak zdyscyplinowani i zdeterminowani, by pracować wystarczająco wydajnie i systematycznie. Zawsze, gdy pierwszy zapał minie, nadchodzi letarg, znudzenie, które są zabójcze dla pomysłu. Wspólnik, który otrzymał obietnicę  terminu czy kwoty, jest skutecznym motywatorem do działania.

Dlatego nasz student powinien sięgnąć po listę znajomych (ułatwią to na pewno social media!) i sprawdzić, czy ktoś nie jest przypadkiem dobrze się zapowiadającym programistą. Lub programistką! 

A gdy się nie uda?

Zawsze warto liczyć się z porażką. Brak doświadczenia w biznesie może pogrzebać nawet najciekawszy pomysł. Może okazać się, że to, co wydawało się strzałem w dziesiątkę, absolutnie nie znajdzie klientów. Wtedy najlepiej siąść i zastanowić się, gdzie jest błąd. I gdy już znajdzie się ten wadliwy element, po prostu zacząć od nowa.

Im się udało

Zrealizowano już mnóstwo start upów, ale nadal jest miejsce na nowe. Oto kilka ciekawych i nieszablonowych pomysłów na zaistnienie w Sieci.

Nieparzękawy.pl
Nierzadko praktykanci podczas stażu są po prostu wykorzystywani do najmniej ambitnych prac – przysłowiowego parzenia kawy. Sprawia to, że wartość takich form pracy się dezawuuje, a tym samym zdobycie doświadczenia zawodowego robi się jeszcze trudniejsze. Dlatego właśnie powstał portal NieParzęKawy.pl. Jest to serwis zbierający opinie od praktykach i stażach od osób, które je odbyły. Internauci oceniają pracodawców pod kątem tego, czego nauczyli się na stażu. Dzięki temu łatwiej wybrać firmę, w której naprawdę warto praktykować. Projekt wystartował 3 listopada 2012 r. Działa i się rozwija.

MedBiz.pl
Dzięki portalowi MedBiz.pl orientacja na rynku usług medycznych w Polsce ma być łatwiejsza. W jego bazie znajdują się wszystkie placówki służby zdrowia mające ważne kontrakty z NFZ.
Na stronie znajdziemy szczegółowe informacje dotyczące oferty zarówno prywatnych, jak i państwowych placówek, przejrzymy także wykaz wszystkich oferowanych zabiegów. Ciekawą opcją jest możliwość sprawdzenia czasu oczekiwania na wybraną usługę. Pozwala to wybrać tę placówkę, w której czas oczekiwania jest krótszy. W dalszej perspektywie może to rozładować kolejki oczekujących w najbardziej obleganych miejscach na rzecz tych, w których do lekarza można dostać się szybciej. Portal publikuje także informacje dotyczące dostępnych lub wyczerpanych limitów w ramach NFZ.

Otodojazd.pl

Jak obniżyć koszty dojazdu do pracy czy wycieczki poza miasto? Wioząc jak najwięcej osób jednym pojazdem – to tak zwany carpooling, coraz szerzej praktykowany sposób podróżowania. Serwis Otodojazd.pl popularyzuje tę ideę, zarówno w dalszych podróżach, jak i codziennych dojazdach. Ideą serwisu jest obniżenie kosztów dojazdów i umożliwienie użytkownikom poznawania nowych osób. 

Fot. Sxc.hu

Skomentuj artykuł