"Gdy nauczysz się latać, chodzenie staje się nudne"

invest in gold, invest in silver
Przemysław Radomski ma dyplom prestiżowej uczelni w kieszeni, ukończone studia doktoranckie, certyfikat CFA (międzynarodowy odpowiednik licencji doradcy inwestycyjnego) i firmę zajmującą się… metalami szlachetnymi, którą założył na studiach.

Przemysław Radomski, założyciel Sunshine ProfitsSunshine Profits Tools for Effective Gold & Silver Investments prowadzi bardzo oryginalną i silnie sprofilowaną działalność, co nie przeszkadza stosunkowo młodemu człowiekowi doskonale sobie radzić, i to głównie na rynku amerykańskim.

Collegium Mazovia: Czym zajmuje się firma Sunshine Profits?

Przemysław Radomski: Ułatwianiem życia ludziom, którzy chcą inwestować w metale szlachetne. Działa na zasadzie "freemium", oferując podstawowe usługi za darmo w celu przyciągnięcia potencjalnych klientów, oraz wersję premium dostępną odpłatnie. Z uwagi na ciągle powiększany zakres oferty, wkrótce zostaną wprowadzone oddzielne typy subskrypcji do poszczególnych interaktywnych narzędzi inwestycyjnych oraz nowe wersje językowe serwisu (polsko- i niemieckojęzyczna). Szybko rosnąca popularność metali szlachetnych wraz z niskimi kosztami stałymi i unikalnymi w skali globalnej produktami tworzą doskonałe warunki do znacznego powiększenia sukcesu w niedługim terminie.

CM: Do kogo kierujesz ofertę Sunshine Profits?

P.R.:  Większość klientów to inwestorzy indywidualni, głównie z USA i Kanady. Klientów można podzielić na dwie duże grupy: inwestorów długoterminowych (korzystają z serwisu, żeby uniknąć długotrwałych spadków cen kruszców) oraz spekulantów, którzy na bieżąco korzystają z narzędzi, wykresów i analiz publikowanych na stronie w celu dokładniejszego przewidywania krótkoterminowych ruchów cen. 

CM: Skąd pomysł na taką działalność?

P.R.: Już 10 lat temu rozpocząłem poszukiwania rynku o największym potencjale inwestycyjnym. Szczególnie zaciekawił mnie rynek ropy naftowej - było to tuż przed rozpoczęciem wojny w Iraku, więc często wymieniano ten surowiec jako atrakcyjną inwestycję. Kilka tygodni później natrafiłem na informację, że metale szlachetne także drożeją w obliczu zbliżających się konfliktów militarnych, a po uwzględnieniu innych czynników złoto i srebro wydały się wyjątkowo interesującym tematem.

Od tej pory stale pogłębiam swoją znajomość tego sektora. W międzyczasie przeczytałem wiele analiz i artykułów na temat rynku metali szlachetnych. Poznałem również strony internetowe oferujące swoje analizy odpłatnie i w pewnym momencie doszedłem do wniosku, że jestem w stanie robić to co najmniej tak dobrze, jak firmy  już istniejące. Co więcej, miałem dużo pomysłów na przedstawienie klientom szerszej oferty, wykraczającej poza podstawowy newsletter.

CM: Jak zaczynałeś w roli biznesmena?

P.R.: Tworzona przeze mnie firma była nowatorska w AIP na wielu frontach (eksport usług za granicę, przyjmowanie płatności kartami kredytowymi z całego świata, branża metali szlachetnych), więc mimo pomocy ze strony Inkubatorów kluczowymi sprawami zajmowałem się samodzielnie. Pytałem i prosiłem o pomoc, kogo się dało, uzyskiwane informacje pozwalały posunąć się naprzód w jednej z części projektu, co otwierało drzwi w innej części.

Pamiętam, że przygotowanie pierwszego artykułu do publikacji trwało ponad 2 tygodnie. Rok później, gdy ruszała odpłatna część, na przygotowanie analizy o podobnej objętości potrzebowałem kilku dni. Dziś jest to niecała doba, a analizy znacznie zwiększyły swoją objętość. Zatem nie warto się zniechęcać, jeśli na początku nie wszystko jest łatwe, lekkie i przyjemne. Obecnie na tym rynku nie jest już łatwo się przebić, bo pojawiło się dużo osób nowych i trudno jest zaistnieć, ale z pewnością istnieje mnóstwo innych rynków, na które można z powodzeniem wejść. Przy spotkaniach z przedsiębiorcami dowiaduję się o niszach, o których istnieniu nie miałem poprzednio pojęcia. Warto próbować tworzyć firmę, mimo iż wydaje się, że pomysł nie zadziała, bo nikt inny czegoś takiego do tej pory nie zrobił – może po prostu nikt nie wpadł na ten pomysł i od razu wystartuje się z pozycji lidera.

CM: Sunshine Profits zaistniała dzięki Akademickim Inkubatorom Przedsiębiorczości, jak z perspektywy czasu oceniasz to rozwiązanie?

P.R.: Dobrze. Gdy podejmowałem decyzję o skorzystaniu z inkubacji chodziło mi głównie o koszty i możliwość szybkiego sprawdzenia pomysłu biznesowego. Teraz doceniam także szkolenia i warsztaty, z którymi wiązała się obecność w AIP. Podczas inkubacji miałem też przyjemność poznać i współpracować z osobami, które mimo młodego wieku okazały się wybitnymi specjalistami w swoich specjalizacjach. Często skutkiem były nowe pomysły na rozwój firmy czy ulepszenie istniejących procesów w firmie.

CM: Wielu młodych przedsiębiorczych u progu przygody z biznesem ma kłopot ze sfinansowaniem go, jak było w Twoim przypadku?

P.R.: Nie było takiego problemu, gdyż – konserwatywnie – zaczynałem od małej skali. Stworzenie stosunkowo prostej strony internetowej oraz mój własny czas to jedyne koszty, które początkowo ponosiłem. Dopiero gdy okazało sie bardzo prawdopodobne, że znajdę sporą grupę klientów wersji premium, zainwestowałęm w dodatkowe środki w system przyjmowania płatności. Kolejne inwestycje były już finansowane przychodami firmy.

Jak udało ci się znaleźć kontrahentów?

P.R.: Publikowałem i w dalszym ciągu publikuję podstawową wersję analiz (ok. 10-20% objętości wersji premium) nieodpłatnie na głównych portalach zawierającym artykuły dla inwestorów zainteresowanych metalami szlachetnymi. Duża część z nich przekazuje artykuły dalej, potem trafiają np. na iPhone'y na całym świecie poprzez zainstalowaną w standardzie aplikację „Stocks”.

CM: A konkurencja?

P.R.: Konkurencja istnieje w postaci kilkunastu innych witryn oferujących analizy poświęcone rynkowi metali szlachetnych, z czego kilka jest faktycznie podobnych do mojej strony. Jednakże w przeciwieństwie do mnie nie oferują one zbyt wiele ponad same analizy i w większości skupiają się na kosmetycznym odświeżaniu produktu zamiast na faktycznym dodawaniu funkcjonalności. Przykładowo tylko ja oferuję interaktywne narzędzia pozwalające klientom wybierać spółki najbardziej odpowiadające ich celom i skłonności do ryzyka.

Tools for Effective Gold & Silver InvestmentsCM: Cały czas rozwijasz firmę, opowiedz o przemianach, jakie przeszła przez cały czas swojej działalności. 

P.R.: Współpracuję z coraz większą ilością osób zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie jest to juz kilkanaście osób. Teoretycznie każda firma musi mieć siedzibę, ale w wypadku Sunshine Profits, ogromna część pracy wykonywana jest zdalnie, dzięki czemu możliwa jest wyjątkowa elastyczność czasu pracy, która z kolei pozytywnie wpływa na jej efektywność i rezultaty. Z drugiej strony mieliśmy niedawno faktycznie 2-dniowe spotkanie integracyjno-szkoleniowe w Sopocie, także o charakterze międzynarodowym.

W 2011 r. otrzymaliśmy dofinansowanie z UE, co pozwala znacznie przyspieszyć rozwój i szybciej wprowadzić nowatorskie narzędzia inwestycyjne. Serwis internetowy Sunshine Profits został stworzony od nowa, techniczne instrukcje do narzędzi zostały praktycznie zastąpione atraktycjnymi wizualnie raportami w plikach pdf oraz filmami instruktażowymi, mamy nowy, elastyczny system płatności, kompletną listę możliwości inwestowania w metale szlachetne – oczywiście interaktywną i jeszcze bardziej interaktywny (więcej kryteriów sortowania) ranking funduszy ETF / ETN zajmujących się inwestycjami w metale szlachetne z ponad 100 pozycji. Mamy też własny słownik pojęć inwestycyjnych wraz z dialogami odnoszącymi się do zwykłych sytuacji z życia ułatwiającymi zrozumienie skomplikowanych zależności Na ukończeniu są wersje niemiecko- i polskojęzyczna serwisu,  a na wprowadzenie czeka kilkadziesiąt pomysłów. Wdrażamy także strategię CSR. Ciekawostką jest dodanie do serwisu filmów przedstawiających klientów Sunshine Profits. Udało się zorganizować ekipę filmową, która jeździła po Los Angeles i okolicach i nagrywała ich opinie.

W międzyczasie udało mi się także skończyć studia doktoranckie (ekonomia) i uzyskac tytuł Chartered Financial Analyst.

CM: Jakie plany na przyszłość?

P.R.: W ogólnym ujęciu: uruchomieni kolejnych narzędzi inwestycyjnych, stworzenie kolejnych wersji językowych serwisu oraz dostarczanie analiz i narzędzi także dla innych sektorów.

CM: Czy podczas prowadzenia firmy przydarzyła Ci się jakaś szczególnie interesująca historia, którą mógłbyś się podzielić?

P.R.: Tak. Sytuacja taka miała miejsce parę miesięcy temu. Otrzymałem maila od osoby, która była zachwycona działaniem jednego z naszych narzędzi inwestycyjnych. Roger postanowił, że niewielką część pieniędzy, które zarobił ostatnio dzięki niemu przekaże wybranej przeze mnie fundacji dobroczynnej. Parę tygodni później okazało się, że owa fundacja faktycznie otrzymała od Rogera czek – na $5,000.

CM: Jak zachęciłbyś studentów do zakładania własnych biznesów? Przed czym byś ich przestrzegł? Na co powinni uważać? Od czego zacząć, zakładając, że mają już pomysł?

P.R.: Przede wszystkim zachęciłbym do faktycznego działania. Znam wiele osób, które chcą otworzyć biznes, ale miesiącami odwlekają start, czekając na doskonały moment. Gdyby Kolumb czekał na zupełnie idealne warunki, to zapewne nigdy nie wypłynąłby z portu.

Poza tym nie warto poddawać się, gdy inni próbują podcinać skrzydła wskazując na to, że trzeba pokonać wiele przeszkód, żeby rozkręcić biznes – największego słonia też można zjeść, jeśli się go pokroi na odpowiednio małe kawałeczki. Należy się spodziewać, że wystąpią problemy i traktować je jako coś naturalnego, nie zniechęcającego. Warto też zapisywać wszystkie pomysły, nigdy nie wiadomo, kiedy się przydadzą i co jeszcze dzięki nim uda się wymyślić. Stąd tylko mały krok do nadania im priorytetów i ram czasowych, dzięki czemu powstanie podstawowy plan działania. Tak czy inaczej, jeśli pomysł na biznes już jest, proponuję zacząć wczoraj, tzn. od razu (nawet przed przeczytaniem do końca tego wywiadu) z myślą, że już się jest spóźnionym.

CM: A czy ty miewałeś chwile zwątpienia w zasadność prowadzenia własnego interesu w miejsce wygodnej posady w korporacji?

P.R.: Myślę, że to kwestia tego, co dla kogo jest wygodne. Rozumiem, że wiele osób może spełniać się w pracy w tym trybie i naturalnie szanuję taki wybór, ale dla mnie osobiście „wygodna praca w korporacji” to oksymoron. Wygodne jest dla mnie zrobienie przerwy na posiłek wtedy, kiedy jestem głodny, a pracę wtedy, gdy jestem efektywny, choćby to była godzina 1 w nocy, a nie wtedy kiedy trzeba, np. o 9 rano. Alternatywą dla mnie była praca w banku inwestycyjnym, i porównując obie perspektywy pod praktycznie każdym względem, zdecydowanie stwierdzam, warto było założyć biznes. Nie miałem chwil zwątpienia, bo od momentu, kiedy zacząłem badać możliwość zarabiania w ten sposób, coraz bardziej przekonywałem się o bardzo dużym potencjale przedsięwzięcia. Gdybym obecnie nie prowadził firmy, tylko był w momencie tuż przed jej założeniem, nie zastanawiałbym się ani chwili – gdy nauczysz się latać, chodzenie staje się nudne.
________________________________________
Przemysław Radomski, CFA – biznes założył na studiach. Mieszka na Pomorzu. Jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej. Samodzielnie prowadzi firmę Sunshine Profits.

Skomentuj artykuł