Komunikat o błędzie

  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).
  • Warning: Creating default object from empty value w spininkubator_set_category() (linia 75 z /multisite7/www/sites/spininkubator/themes/spininkubator/template.php).

Biznes w kolorze khaki

Niewiarygodnie skomplikowany sprzęt za dziesiątki milionów dolarów. Gigantyczne kontrakty i takież nakłady na badania i rozwój. Międzynarodowe korporacje i duże firmy państwowe. Pole zakulisowych gier polityków, lobbystów i tajniaków. Tak jawi się drobnemu przedsiębiorcy sektor zbrojeniowy. Czy małe prywatne firmy mają tam czego szukać?

Okazuje się, że tak. Nie jest to rynek łatwy, ale ludzie z pomysłami mogą znaleźć swoje nisze i odnieść w nich sukces. I dotyczy to produktów o wiele bardziej wyrafinowanych niż kapusta do żołnierskich stołówek lub parę wiaderek farby do odmalowania koszar. Poniżej kilka przykładów z polskiego podwórka. Są tam zarówno firmy, które zaczęły działać w branżach cywilnych i potem zaczęły przygodę z wojskiem, jak i takie, dla których służby mundurowe są głównym lub wręcz jedynym klientem.

Twórczy indywidualiści

Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe „ESO” z Nowogardu na pierwszy rzut oka nijak się z wojskiem nie kojarzy. Ta założona w 1989 roku rodzinna firma zatrudniająca raptem dwadzieścia parę osób to najzwyklejsza w świecie hurtownia artykułów fryzjersko-kosmetycznych. Ale jej właściciel, Stanisław Osajda, ma swojego konika – ochronę zdrowia przed szkodliwym wpływem promieniowania elektromagnetycznego. Pod koniec lat 90. zaczął projektować specjalny kombinezon dla ludzi pracujących przy radarach i silnych nadajnikach radiowych. Tkanina z wplecionymi włóknami metalu, podobnej konstrukcji siatka na głowę – wszystko to opracowywał własnym sumptem, opatentował i przez wiele lat badał w specjalistycznych laboratoriach. Pomiary wykazały, że to naprawdę działa i w 2007 roku Wojsko Polskie zaczęło takie kombinezony kupować. Nie są to wielkie zamówienia, ale produkt został dostrzeżony i doczekał się nawet sukcesu eksportowego: zakupiły go siły zbrojne Litwy.

Nieco inną drogę przeszła firma Janysport. Jej właściciel Paweł Janyst zdobył swoje miejsce na rynku cywilnym jako producent solidnych turystycznych plecaków. Jednocześnie jednak budował pozycję w jednostkach specjalnych wojska i policji, dostarczając tworzone według ich wskazówek modułowe oporządzenie. Jego bazą są kamizelki ze specjalnie zaprojektowanymi zaczepami, do których żołnierz może montować według upodobania i potrzeb cały zestaw ładownic, zasobników, apteczek, radiostacji, latarek i innego potrzebnego w akcji sprzętu. W 2008 roku niszowy, dbający o elitarny image Janysport wypłynął na szersze wody. Stworzył konsorcjum z dysponującym większymi możliwościami produkcyjnymi krajowym potentatem – Lubawą. Efektem była kamizelka balistyczna Raptor, która zdobyła uznanie wojska i spore zamówienia.

Naukowcy na swoim

Na polskim rynku zbrojeniowym działa kilka firm założonych przez pracowników wyższych uczelni. Przykładem jest warszawski KenBIT, stworzony w 2003 przez informatyków i elektroników z Wojskowej Akademii Technicznej. Znając dobrze potrzeby wojska, spółka oferuje mu urządzenia ostrzegające o namierzeniu laserem, systemy łączności radiowej i satelitarnej, konfigurację zautomatyzowanych wozów łączności i dowodzenia, wreszcie - systemy rozpoznania elektronicznego i walki elektronicznej. Do wojskowych komputerów KenBIT oferuje specjalistyczne oprogramowanie, wspomagające dowódców w podejmowaniu decyzji na polu walki.

Jednym z najnowszych produktów firmy jest System Ochrony Kryptograficznej Łączności Radiowej dla wojsk lądowych. Wchodzące w jego skład urządzenia mogą współpracować z dowolną radiostacją, zapewniając bezpieczną łączność do poziomu „tajne”. Dotychczas używane krajowe rozwiązania gwarantowały tylko poziom „poufne” i „zastrzeżone”.

Uczelniane korzenie ma również Autocomp Management. Spółkę założyła w 2006 roku grupa pracowników naukowych Politechniki Szczecińskiej. Wyspecjalizowali się oni w symulatorach i trenażerach, z szerokim wykorzystaniem rzeczywistości wirtualnej i grafiki 3D. Piechocie oferowany jest system usprawniający szkolenie z bronią strzelecką. Wojska zmechanizowane nabywają symulatory dla kierowców transporterów opancerzonych i ciężarówek, a marynarka wojenna – wirtualne mostki nawigacyjne, stanowiska obrony przeciwawaryjnej oraz symulatory dla operatorów broni podwodnej i rakiet przeciwokrętowych. Urządzenia te są kosztowne, ale szybko się zwracają. Ograniczają bowiem zużycie prawdziwych pojazdów, okrętów, broni, paliwa i amunicji, pozwalając dużą część szkolenia przeprowadzić na sucho.

Na bardzo przyszłościowy sektor wojskowego rynku postawiła gliwicka spółka FlyTronic. Założyli ją w 2008 roku dwaj inżynierowie z Politechniki Śląskiej: Wojciech Szumiński i Grzegorz Krupa, do których dołączył wkrótce potem elektronik Piotr Postawka. Stopniowo rozbudowywany zespół specjalizuje się w latających bezzałogowcach. Korzystając ze środków programu operacyjnego „Innowacyjna Gospodarka” firma stworzyła nowoczesne laboratoria, w których opracowuje nie tylko same aparaty latające, ale przede wszystkim systemy decydujące o ich użyteczności. Mieści się tu szerokopasmowa łączność, precyzyjna lokalizacja obserwowanych z góry obiektów i autopilot z algorytmami postępowania na wypadek utraty kontaktu z operatorem. Opracowania małej gliwickiej spółki przykuły uwagę krajowego potentata – WB Electronics, który włączył ją do tworzonej przez siebie grupy kapitałowej. To właśnie WB skomercjalizował dumę FlyTronicu – bezpilotowy samolot FlyEye. Niewielki, startujący z ręki operatora, cichy, o kilkugodzinnym czasie lotu, wyposażony w kamerę pasma widzialnego i podczerwieni, jest kupowany w coraz większych ilościach przez Wojsko Polskie.

Budowanie sieci

W ostatnich kilkunastu latach furorę w armiach świata robi termin sieciocentryczność. Pod pojęciem tym mieści się łączność i nawigacja dla każdego pojazdu i żołnierza, wyposażenie ich w nowoczesne środki obserwacji technicznej oraz spinające to wszystko komputery z oprogramowaniem wspomagającym dowodzenie. Zbiera ono dostarczane z licznych źródeł informacje, przetwarza je i dostarcza dowódcom syntetyczny obraz sytuacji na polu walki. Na elektronicznych mapach wyświetla pozycje wojsk własnych i przeciwnika, które w każdej chwili można uzupełnić widokami z czujników umieszczonych na samolotach, wozach bojowych, a nawet na hełmach i karabinach pojedynczych żołnierzy. Pod ręką są też dane o zaopatrzeniu oraz możliwość błyskawicznego wezwania wsparcia lotniczego lub artyleryjskiego. Mając przewagę informacyjną można pokonać nawet mocniejszego przeciwnika, kierując swoje siły dokładnie w odpowiednie miejsca i w odpowiednim czasie.

Taki system – o wdzięcznej nazwie Jaśmin – rozwija od kilku lat bydgoska spółka Teldat. Założyli ją w 1997 roku dwaj byli oficerowie wojsk łączności: Henryk Kruszyński i Marek Cichocki. Obaj panowie znali się dobrze z wojska i mieli świadomość panujących tam zaległości na polu informatycznym. Za własne oszczędności założyli więc firmę, która miała te zaległości nadrobić. Zaczynali w kilka osób od budowania sieci komputerowych dla garnizonów. Dziś Teldat zatrudnia przeszło 200 pracowników, ma roczną sprzedaż liczoną w dziesiątkach milionów złotych i dysponuje własnymi liniami produkcyjnymi podzespołów elektronicznych. Wytwarza odporne na ciężkie warunki serwery, routery i komputerowe terminale taktyczne, przypominające „pancerne” tablety. Jeśli zaś chodzi o wspomniany system Jaśmin, to zbiera on bardzo pochlebne opinie, także od sojuszników z NATO. Testowany na międzynarodowych ćwiczeniach, przewyższał sprawnością i niezawodnością wiele rozwiązań armii zachodnich.

Prywatni pancerni

Małym i średnim prywatnym firmom najłatwiej przebić się do wojska z mundurami, oporządzeniem, elektroniką i oprogramowaniem. Są jednak i takie, które zarabiają na cięższym sprzęcie. Tutaj dobrym przykładem jest spółka AMZ Kutno. Założona w 1999 roku, zatrudniająca początkowo zaledwie 8 osób, zaczynała od budowy ambulansów i bankowozów. Kilka lat później Wojsko Polskie znalazło się w Iraku. Telewizja zaczęła pokazywać rozrywane eksplozjami min-pułapek Hummery i Honkery, skutkiem czego było ogromne zapotrzebowanie na kulo- i minoodporne samochody patrolowe. Skorzystała z tego również AMZ, która opracowała i sprzedała Polsce i Irakowi opancerzone pojazdy Dzik. Zarobiła na tym na tyle dużo, że postanowiła pójść za ciosem i stworzyć kolejne konstrukcje. Wkrótce pojawiły się: Tur oraz cięższy Żubr. Ten ostatni występuje m. in. w wersji ruchomego węzła łączności i wozu rozpoznawczego, ale przez armię został wybrany jako nośnik wyrzutni lekkich rakiet przeciwlotniczych i współpracujących z nimi radarów. W 2011 spółka pokazała Świstaka – szybką terenówkę dla komandosów. Natomiast teraz opracowuje dla wojsk inżynieryjnych ogromnego, ośmiokołowego, pływającego Hipopotama.

Nieco innymi pancerzami zajmują się Systemy Zabezpieczeń Bankowych Bogdan Jakusz. Firma powstała w Kościerzynie w 1985 roku i – jak sama nazwa wskazuje – zaczynała od sejfów i bankowych skarbców. Później zabrała się jednak również za szkolenia i sprzęt dla saperów. Jej specjalnością są pojemniki do transportu i magazynowania materiałów wybuchowych i niewypałów. Zrobione z grubej stali, przypominają kształtem ogromne beczki lub niewielkie cysterny i wytrzymują wewnętrzną eksplozję nawet kilkunastu kilogramów TNT. Oferowane są służbom zabezpieczenia lotnisk i patrolom saperskim. Na przełomie poprzedniej i obecnej dekady Jakusz poszedł jeszcze dalej. Skonstruował mieszczącą się w kilku kontenerach zautomatyzowaną instalację do rozbrajania i utylizacji starej amunicji. Mieszczą się tam m.in. opancerzone komory do demontażu zapalników oraz urządzenia do wytapiania lub wypalania materiałów wybuchowych z pocisków artyleryjskich i karabinowych. Wszystko to odbywa się w sposób bezpieczny dla obsługi i środowiska. Rynek na taki sprzęt jest spory, bo na świecie – szczególnie w krajach dawnego ZSRR – istnieją ogromne zapasy amunicji z czasów zimnej wojny.

Dywersyfikacja to podstawa

Z samego wojska wyżyć trudno – chyba że jest się firmą dużą, oferującą bardzo szeroki wachlarz produktów. Mniejsi kombinują inaczej: pracują zarówno dla armii, jak i na rynek cywilny. Przykładem jest podwarszawska Etronika – niewielka firma specjalizująca się w urządzeniach termowizyjnych. Do broni strzeleckiej oferuje szeroką gamę celowników, dzięki którym można prowadzić celny ogień w nocy, kurzu i dymie. Do tego dochodzą działające na podobnej zasadzie systemy dla kierowców, a ostatnio – ruchome głowice optyczne dla pojazdów bojowych i okrętów, mieszczące w sobie kamerę światła dziennego, kamerę na podczerwień i dalmierz laserowy. Dla armii działanie w nocy to podstawa, a polski rynek jest tu daleki od nasycenia. Niemniej jednak Etronika sprzedaje swoje urządzenia również cywilom. Strażakom oferuje lekkie przenośne kamery termowizyjne, dzięki którym można w gęstym dymie znaleźć ludzi lub zarzewia ognia.

Nietypowego połączenia odległych od siebie dziedzin dokonała firma Eurotech. Stworzona w 2001 roku w specjalnej strefie ekonomicznej w Mielcu, zajmowała się początkowo urządzeniami dla górnictwa naftowego i gazowego. Dlatego zaskoczeniem była zaprezentowana przez nią rodzina zdalnie sterowanych samolocików Szogun. W odróżnieniu od produktów FlyTronicu, służą one nie do rozpoznania, a do treningu oddziałów obrony przeciwlotniczej. Można do nich przyczepić odbijacze radarowe, flary i nadajniki zakłóceń, a wyrafinowany autopilot pozwala zaprogramować serię skomplikowanych manewrów i zmieścić się z nimi w ściśle określonym obszarze poligonu. System został z uznaniem przyjęty przez wojsko jak element urealniający trening artylerzystów i rakietowców. Eurotech idzie więc dalej i teraz projektuje większy samolot, przeznaczony już do zwiadu.

Długą drogę do zamówień wojskowych przeszła zielonogórska firma Hertz Systems. Początki były przyziemne: montowanie alarmów i związane z tym usługi ochroniarskie. Z czasem jednak firma zaczęła inwestować w wyrafinowaną technikę i uzupełniła ofertę o zdalne dozorowanie flot samochodowych przez systemy GPS/GSM. Kolejnym krokiem było utworzenie własnego biura konstrukcyjno-wdrożeniowego i produkty dla armii: spełniające militarne normy odbiorniki GPS oraz naziemna infrastruktura dla systemu Link16, który umożliwia przesyłanie pilotom samolotów bojowych obrazu z potężnych radarów naziemnych i samolotów AWACS.

Bardziej „inżynierski” start miał utworzony w 1989 roku Arex. Firma zaczynała od urządzeń pomiarowych dla kotłowni i gazowni. Potem opracowała innowacyjny produkt, dzięki któremu weszła na rynek kolejowy – system zapobiegający zamarzaniu rozjazdów. Dzięki niemu Arex umocnił się finansowo na tyle, że w 2002 mógł zaoferować wojsku komponenty do modernizacji działek przeciwlotniczych: szybkie i precyzyjne silniki elektryczne, dzięki którym lufy mogą podążać dokładnie za celem. Serwonapędy Arexu znalazły się też w przeznaczonej dla transporterów opancerzonych zdalnie sterowanej wieżyczce Kobuz oraz w jednym z najmłodszych dzieci polskiej zbrojeniówki – samobieżnym moździerzu Rak. W 2011 roku Arex został wykupiony przez WB Electronics, wchodząc – podobnie jak opisany wcześniej FlyTronics – w skład tworzonej przezeń grupy kapitałowej.

Specyficzną niszę zagospodarował legionowski Air-Pol. Od 1989 roku dostarcza wojsku szeroką gamę spadochronów: dla skoczków, dla zrzucanych na paletach ładunków oraz do hamowania lądujących odrzutowców. Zatrudniający niecałe 50 osób zakład szyje również kompensacyjne ubiory wysokościowe dla pilotów, zaś na rynek cywilny dostarcza paralotnie i balony – w tym reklamowe, o bardzo wymyślnych kształtach.

Przykładem na to, jak opłaca się inwestycja w nowoczesne technologie, jest spółka Radiotechnika Marketing z podwrocławskich Pietrzykowic. Firma ta ma bardzo ciekawą historię: stworzyli ją w 1947 roku pracownicy przedwojennej wileńskiej spółki Elektrit. Najpierw była to spółdzielnia pracy, a od 1973 – państwowy Zakład Aparatury Elektronicznej. Przez cały okres PRL firma produkowała radioodbiorniki i sprzęt pomiarowy, używany m.in. w samochodowych stacjach diagnostycznych. W 1991 roku nastąpiła prywatyzacja poprzez leasing pracowniczy, a rok później na bazie grupy konstruktorów starej Radiotechniki powstała spółka. Przez kilka lat była zwykłym dystrybutorem części elektronicznych, ale w 1997 wznowiła produkcję w oparciu o nowe technologie. Jej specjalnością stały się kable i złącza elektryczne i światłowodowe, spełniające surowe normy militarne. W 2010 korzystając z unijnego wsparcia spółka otworzyła laboratorium kompatybilności elektromagnetycznej z komorą bezechową oraz laboratorium narażeń mechanicznych i klimatycznych. Jest to miejsce, gdzie inni producenci elektroniki mogą testować wytrzymałość swojego sprzętu oraz jego odporność na zakłócenia. Rok później Radiotechnika Marketing zyskała uznanie producentów sprzętu pancernego, prezentując im nowoczesny system zasilania elektrycznego. Dzięki niemu coraz bardziej rozbudowywana w wozach bojowych elektronika nie jest narażona na szkodliwe skoki napięcia i związane z tym zakłócenia pracy.

Prywatny łyka państwowe

Najbardziej spektakularnym sukcesem opartym na innowacyjności jest firma WB Electronics. Założyli ją w 1997 roku trzej absolwenci wydziału elektroniki Politechniki Warszawskiej: Piotr Wojciechowski, Adam Bartosiewicz i Krzysztof Wysocki. Ich pierwszym sprzedanym w dużych ilościach i wyeksportowanym produktem był system Fonet. Początkowo zwykły pojazdowy interkom, w kolejnych wersjach stał się szkieletem pojazdowego intranetu, do którego można wpinać radiostacje, komputery i różnego rodzaju czujniki. Na podstawie tych doświadczeń firma konfiguruje dziś całe wozy dowodzenia, wypchane licznymi radiostacjami, polowymi serwerami i innym sprzętem. Licencję na Foneta kupił od polskiej spółki amerykański potentat z branży wojskowej łączności – firma Harris.

Po Fonecie był Topaz: skomputeryzowany system kierowania ogniem artylerii. Połączenie sprawnej łączności, precyzyjnej nawigacji i szybkich komputerów sprawia, że samobieżne moździerze i haubice mogą w kilka minut ostrzelać wskazane im zdalnie cele, po czym błyskawicznie zmienić pozycje ogniowe, utrudniając przeciwnikowi skuteczną kontrę. Ostatnio Topaz został uzupełniony o bezpilotowe środki rozpoznawcze – opisany wcześniej system FlyEye z włączonej do grupy kapitałowej WB spółki FlyTronics.

Gama latających szpiegów zostanie zresztą w najbliższym czasie znacznie rozszerzona. Grupa WB podąża tu za najnowszymi światowymi trendami, opracowując mikroskopijny helikopter Virtus do rozpoznawania wnętrz budynków. Innym awangardowym projektem jest Markus, wynoszony nad pole walki rakietą popularnego w świecie systemu Grad. W czołówce systemów rozpoznawczo-uderzeniowych może się też znaleźć Warmate – niewielki bezpilotowiec, który godzinami może krążyć wypatrując celów, a gdy znajdzie coś, co zdaniem operatora wymaga błyskawicznego zniszczenia – atakuje na zasadzie kamikadze.

WB Electronics angażuje się też w polski projekt „żołnierza przyszłości” opracowując tzw. osobisty informator żołnierza. Jest to połączenie palmtopa z GPS-em, telefonem komórkowym i radiostacją. Dzięki niemu piechurzy mają w każdej chwili wiedzieć, gdzie są ich koledzy z drużyny, przekazywać sobie nawzajem obrazy z montowanych na hełmie lub broni kamer i odbierać widok z krążących w górze bezpilotowców – jednym słowem mieć coś, co nazywa się w wojsku świadomością sytuacyjną.

WB Electronics jest obecnie największym prywatnym polskim przedsiębiorstwem z branży obronnej. Jego rozwój jest imponujący: trzyosobowa na początku spółka w roku 2005 zatrudniała 47 osób, w 2010 już ponad setkę. Zwraca uwagę jej doskonała rentowność: w 2009 roku przy 50 mln zł przychodu miała 12 mln zł zysku. Pod koniec 2010 roku prywatna WB kupiła państwową firmę Radmor, dzięki czemu skokowo poprawiła swój potencjał produkcyjny i poszerzyła ofertę o kilka typów nowoczesnych wojskowych radiostacji. Inne niedawne akwizycje to opisane wyżej FlyTronic i Arex, a także niewielka inżynierska spółka MindMade, specjalizująca się w transmisji danych i szyfrowaniu.

Co tam jeszcze można zwojować?

Oczywiście, nie każdemu jest dane powtórzyć sukces WB Electronics. Ale polska armia ma do pełnej nowoczesności jeszcze długą drogę, zaś z zapowiedzi rządu wynika, że w najbliższych 10 latach nasze państwo zainwestuje w swoje siły zbrojne 139 miliardów złotych. Ponad połowa tej kwoty ma trafić do polskich firm, a to oznacza, że rynek jest naprawdę spory. Mali producenci mogą zarabiać na dostawach umundurowania i oporządzenia, na latających, jeżdżących i pływających robotach, wszelkiej maści symulatorach i oprogramowaniu do wojskowych komputerów. Dobre pomysły wciąż są w cenie.
 

Andrzej Białczyński

Fot: Sxc.hu, LilGoldWmn 

Skomentuj artykuł


Fatal error: Class CToolsCssCache contains 1 abstract method and must therefore be declared abstract or implement the remaining methods (DrupalCacheInterface::__construct) in /multisite7/www/sites/all/modules/ctools/includes/css-cache.inc on line 52