Żłobek pomysłem na biznes?

Kategoria: 
Niemal we wszystkich większych miastach brakuje miejsc w żłobkach. W Siedlcach funkcjonuje tylko jedna tego typu publiczna placówka. Dlatego półtora roku temu Małgorzata Lewczuk zdecydowała się na uruchomienie niepublicznego żłobka „Jaś i Małgosia”, który działa przy ul. Ogińskich.

Dwa lata temu złagodzono wymogi dotyczące zakładania żłobków i klubów dziecięcych. - Szukając pomysłu na siebie, chciałam w pierwszej kolejności wykorzystać posiadany potencjał w postaci własnej nieruchomości i skończonych studiów pedagogicznych - przyznaje pani Małgorzata. Na początku myślała o założeniu przedszkola, ale zmieniła zdanie. - Podsunięto mi pomysł o utworzeniu żłobka, który jest w mieście bardzo potrzebny. Zaczęłam więc robić wszystko w tym kierunku - wspomina.

Praca, pieniądze i zdrowie

Każdy rodzic posyłający dziecko do żłobka, chciałby, aby znajdował się on w przytulnym domku z okazałym ogródkiem. Taka właśnie wygląda placówka pani Małgorzaty. Dodatkowym atutem jest lokalizacja - blisko centrum, a zarazem w cichym i ustronnym miejscu. Dyrektor nie ukrywa, że adaptacja pomieszczeń na żłobek wymagała wiele prac modernizacyjnych.
- Potrzebny był gruntowny remont, wymagało to bardzo dużo czasu, pracy, nakładów finansowych, zdrowia oraz kosztowało dużo nerwów - wyliczaa. Pani Małgorzata otrzymała także dofinansowanie z urzędu pracy w ramach programu „Czas na biznes III”.

Dziś żłobek zajmuje dwie kondygnacje budynku - w sumie 13 pomieszczeń. Trzy duże przestronne sale są odpowiednio dostosowane do przedziału wiekowego podopiecznych, wyposażone są w funkcjonalne i kolorowe meble i zabawki. - Wystrój placówki i dobrana kolorystyka pomieszczeń sprzyjają miłemu nastrojowi, chęci do zabawy i wypoczynku - zaznacza pani Małgorzata. W żłobku ponadto wydzielone są odpowiednio wyposażone dziecięce łazienki, szatnia, kuchnia, pokój socjalny oraz pomieszczenie gospodarcze. Budynek otacza teren zielony, na którym znajduje się plac gier i zabaw. - Niedługo będziemy zmieniać na nim nawierzchnię. Chcemy, żeby dzieci miały komfortowo i bezpiecznie pod każdym względem - zdradza plany pani Małgorzata.

Bezpiecznie i przytulnie

Dyrektor żłobka „Jaś i Małgosia” dba o to, aby dzieci czuły się w nim jak w domu, ma więc być bezpiecznie i przytulnie. - W tej pracy potrzeba dużo serca, cierpliwości oraz pokory. Opiekujemy się małymi dziećmi, które są bardzo wrażliwe i potrzebują czułości. Wiedzą, że zawsze mogą się do mnie przytulić, bo jestem na sali kilka razy w ciągu dnia. Rzucają mi się na szyję i mówią do mnie: ciociu, Gosiu, a także babciu - zdradza pani Małgorzata.

W chwili uruchomienia żłobka, we wrześniu 2011 r., uczęszczało do niego 20 dzieci i pracowało w nim pięć osób. Aktualnie zatrudnionych jest osiem opiekunek, które sprawują pieczę nad 40 maluchami w trzech grupach wiekowych. Najmłodszy z podopiecznych ma osiem miesięcy, najstarsze dzieci - trzyletnie - wkrótce przeniosą się do siedleckich przedszkoli.
Żłobek jest otwarty od 6.30. Pierwsze dziecko pojawia się 10 minut później. - Jest to przywożony przez mamę Szymuś, który ma trzynaście miesięcy - zdradza pani Małgorzata.

Dyrektor dba o to, aby kadra pomagała maluchom w zdobywaniu nowych umiejętności. - Dzieci mają codziennie zajęcia plastyczne, a także z logorytmiki. Pokusiliśmy się także o zabawy z językiem angielskim w najstarszej grupie. Chcemy przybliżyć język dzieciom, aby ten potencjał procentował w późniejszej nauce - zaznacza pani Małgorzata. Z przyjemnością mówi także o sukcesach małych podopiecznych. - Grześ, który ma piętnaście miesięcy, sam posługuje się łyżeczką. Czekamy, kiedy znudzi mu się chodzenie w pampersie - stwierdza z uśmiechem pani Małgorzata. Rodzice mogą być spokojni o swoje pociechy. Nad wszystkim, oprócz dyrektor, pań opiekunek, czuwa także oko kamery monitoringu.

Nie spocząć na laurach

Pani Małgorzata nie chce, aby o założonym przez nią żłobku mówić w kategoriach interesu. Woli określenie: dalsza droga życiowa. - To jest zrządzenie opatrzności. Nie wierzyłam, że będę mogła w tak wspaniały sposób się realizować i odnaleźć swoje miejsce na ziemi - stwierdza.

A jaki jest przepis na sukces? Zdaniem pani Małgorzaty po pierwsze dużo cierpliwości, pokory i wsparcie ze strony dobrych ludzi. - Jeśli mamy cel, to musimy być konsekwentni w dążeniu do niego. A wtedy wcześniej czy później, dzięki swojej pracy i determinacji, zostanie on osiągnięty - dodaje. Pani Małgorzata przyznaje, że podjęła ryzykowną decyzję, ale nie wyobrażała sobie innego zajęcia. Ma także rady dla młodych osób, które chcą założyć działalność gospodarczą. - Jeśli ktoś myśli, że wszystko samo się zrobi, to jest w błędzie. Trzeba wziąć się do pracy i dać pracę innym - stwierdza. Sama jest dyrektorką, która wykonuje różne czynności i dba o funkcjonowanie placówki - jest w żłobku od 6.30 do 18.00. - Uważam, że skoro ludzie do mnie przychodzą i powierzają nam swoje największe skarby, to wszystko powinno być zrobione tak, jak należy. Szanuję wszystkich naszych rodziców. Jest mi miło, gdy widuję ich codziennie i mogę zamienić z nimi kilka słów - zaznacza. Pani Małgorzata nie spoczęła na laurach. Cały czas coś poprawia, modernizuje, ulepsza... 

Kinga Ochnio

Fot: Collegium Mazovia

Skomentuj artykuł